Kopie grobowiec wśród świeżej darniny,

Lecz coraz słabsza, coraz mdleją siły...

I cicho smutne płynęły godziny.

Zachód ozłocił słońca blask jaskrawy,

Brzozy po grobach długie kładły cienie,

Wonnej czeremchy orzeźwiało tchnienie,

Szumiały wzniosłe po grobowcach trawy;

Lecz coraz bardziej ciemnieją kolory

I przez liść brzozy księżyc zapłoniony

Topił się we mgłach w różne kształty, wzory,