I nazad deszczem brylantowym spada.

Dwóch karłów wiernie na skinienie służy,

W oczy się patrzy i chęci odgada5,

Ani się kiedy śmie odezwać słowy,

Spodlonym tworom Bóg odmówił mowy.

Pan Brzezan huczne wydaje biesiady.

Oto go łatwo rozeznać za stołem,

W złocistej szacie, ale bardzo blady;

Wydaje troski zachmurzonym czołem.

Może biesiada cierpienia ukoi?