Wymyśliła męczeństwo... Wziąwszy czaszkę spadłą

Z Burbońskiego142 tułowu143 — krwawą i pobladłą,

Wsadziła ją na tułów swego oblubieńca

I dała nam za króla, króla z trupią głową.

Potem spod niego kradła dziedzinę grobową,

A on ręką nie ruszył... I nie stało kiru

Na szatę matki naszej, więc w troje pocięto.

A dziś — zapytaj mewy lecącej z Sybiru,

Ilu w kopalniach jęczy? a ilu wyrżnięto?

A ilu przedzierżgniono144 w zdrajców i skalano?