Proszący o łeb, pod katów obuchy

Poszedł, a za nim jacyś dwaj prorocy,

Których dziś krwawe łby widuję w nocy.

XLVII

Za wojewodą cały dwór i sługi

Posłałem niby z nim będące w zmowach.

I z wież patrzałem na ten łańcuch długi

Idących na śmierć z świecami w okowach.

A niebios! niebios błękitne framugi,

Jakby o zdjętych nie wiedziały głowach,