Patrzały na to ciche, obojętne!

Mnie się wszelako zdawało, że smętne!

XLVIII

Ogromny szereg tych wymordowanych

Poszedł. Myślałem, że duchy zobaczę

Gdzieś do łabędzi podobne rumianych,

Od których jęczy powietrze i płacze;

Albo, że ze ścian ogniem zapisanych

Wyjdą pająki z ognia... straszne tkacze!

Na ściennych ogniach się swych zakołyszą