Matkę mi z lasu stawiono na dworze...

A ja zamiast się u nóg jej położyć,

U tej w łachmanach podartej orlicy,

Ciała użyłem za knot smolnej świecy48...

LVI

Rzekłem ludowi, że mnie czarowała,

Że serce jadła, że żony mi truła.

Z włosem palącym się jak ptak latała

I zgasła. Wtenczas twarz mi się popsuła

I pokazała zielonością ciała,