I czerwonymi przerażone łzami

Trupa... i kości spróchniałych ogniami.

LVIII

Lecz co dziwniejsza, że tak próchniejący!

Taki upadły! i taki zużyty!

Czasem się czułem jak anioł gorący,

Gotów ukochać świat i nieść w błękity

Tę ziemię jako anioł wzlatujący

Z pieśnią... co była jako szklanne zgrzyty

Harmonik i szła w ton coraz boleśniéj49,