Że ją nad ziemią na światłach trzymają?

XIII

Ona przede mną do lesistych zacisz

Weszła... a harfy śpiewały wiatrzane:

«Dobrze ją poznaj, bo wkrótce utracisz,

Jak sny przez dobre duchy malowane;

Żywot tysiącem żywotów zapłacisz;

A zawsze jedną tę serdeczną ranę

Przyciśniesz w piersi rękami obiema;

Tę jedną smętną ranę: że Jej nie ma!