Z taką potęgą, żem wnet ku niej dłoni
Podał, jak dziecko uśmiechnął się do niéj51...
LXVIII
Potem ją chciałem zmazać, ale ona
Już jako pani mego serca była.
«Sprobuj» — wołała — «jeżeli ten skona.
A żadna zorza by nie zaświeciła?
A żadna gwiazda z tych gwiazd przerażona
Nie przyleciała? krwi się nie napiła?
To wtenczas będziesz spokojny o ducha: