LXX

Wysłałem katy; lecz myśl, gdy się kwieci,

W coraz straszniejsze rozwija się drzewo.

Posłałem drugie... dwór, żonę i dzieci

Wyciąć. Był ciemny dzień i grad z ulewą.

Czasami słońce ponuro zaświeci,

I gradem złotym jak zwichrzoną plewą

O pancerz chłośnie i z kitą się zetrze,

Bom stał, czekając tych katów — na wietrze.

LXXI