Tu zamek cały błysnął na kształt huty
Ognisk czerwienią... A ja tych bladawców
Zbrodniami bladych otoczony wieńcem
Siadłem — trup jasny pijaka rumieńcem.
XXVII
I ucztowaliśmy w zamku wygodnie.
Swityna własne nam służyły misy,
Stągwie, kobierce, czary i pochodnie,
I krwią cuchnące wonnych ław cyprysy.
Czary nam do rąk podawały zbrodnie...