Jak oko w ducha niewidzialnej twarzy.
XXX
Wtenczas... w tej gwieździe oczyma usiadłem
I mocowałem się z nią jak z szatanem:
Truciznami ją serdecznymi jadłem,
Trawiłem jadów duchowych gryszpanem.
Więc czasem ona... a czasem ja bladłem.
Ażem nareszcie padł... jednem kolanem
Przyklękły... dysząc... przejasnymi świty
Jak rycerz w szrankach dzidą w pierś przebity.