XXXI

I obaczyłem w gwiaździe niby znamię

Ognistsze... powiek mgnięcie i błysk oka:

Wtenczas uczułem, że mi ducha łamie

Na wieki jakaś moc straszna, głęboka.

Więc obróciwszy ku ludziom przez ramię

Twarzy i palcem ognistego smoka,

Który w niebiosach wił jasnym ogonem,

Wskazując, rzekłem: «Przyszła z moim zgonem

XXXII