Mojej wściekłości, lecz rycerze twardzi.

Kupiłem naród krwią... i nad jej strugi

Podniosłem ducha, który śmiercią gardzi.

Niejeden sobie wieśniak wieczór długi

Umili pieśnią i tem się rozhardzi,

Że będzie o swych ojcach przypominał,

Jak śmiało na śmierć szli, gdy król wyrzynał!

XXXIV

Co do mnie, jam jest bicz okropny, boży,

I będę cierpiał, co mi przeznaczono.