Nieznana wtenczas na ziemi nikomu...

Gdy obaczyłem, jako ta łódź złota

Lepszą się zdaje od ziemskiego domu,

Jak płomień pod nią huczy i druzgota

Garście suchego liścia, pęki łomu,

A na te śpiące, we śnie rozkochane,

Rzuca swe straszne jutrzenki różane:

XXXVI

Gdym to obaczył — a wysłuchał śpiewu

Dziewicy (grobów smętnego słowika),