Karmazyn, który świat od króla dzieli,

Cały się w gwiazdy rozleciał i w kwiaty.

Pokazał się król w odblaskach rubinu,

Spojrzał i berło upuścił z bursztynu.

XLIX

Widziałem: jako Łaskawość pogodna,

Jaskółka siwych włosów, Dobroć cicha

Znikła... A nagle twarz trupia i chłodna

Zmroziła mię tak, żem stał, na kształt mnicha

Spuściwszy oczy, patrząc w siebie do dna,