Wtenczas, gdy tłumy stały przerażone,

Z mieczem na króla wpadłszy i koronę.

LI

Alem się w jednej błyskawicy gniewu

Na taki wielki czyn nie śmiał posunąć.

Wolałem, że mi jak wielkiemu drzewu

Przyjdzie tu głową zachwiać się i runąć,

Niż z domowego ciemnej krwi rozlewu

Korzystać, mój miecz w łono starca wsunąć

I wyjść z wyjętym na słońce orężem,