Cień obalony miesiącem na trawę

Z konia, ze skrzydeł orlich i z człowieka.

Miesiąc mu daje tę straszną postawę,

Wiatr stąd wypędza, a nieszczęście wścieka,

A jeśli Pan Bóg go wichrem oszczędzi,

Może na powrót grom go tu przypędzi».

IV

To mówiąc, ręką pogroziłem światu,

A tem wścieklejszy, że sam i bezsilny.

Gwiazdy na polach czystego bławatu