XX

Koło niej ciągły tabor z żywych ludzi,

Zbrój czarnych, mieczów, tarcz, nad nią sztandary.

Ilekroć wieczór mgłami się zabrudzi,

To jako ptaki nocne albo mary

Wstają po bagnach Wenedy i Czudzi,

Żółte Połowce, nadmorskie Tatary

I w twarze nasze strzał tysiącem brzęczą:

A nic, gdy biją... straszniejsi, gdy jęczą.

XXI