Jeszcze pamiętam ten wrzask i to wycie

Różnych narodów i różnych języków...

Gdy te Ludyszcza przy Wisły korycie

Przyparłem do fal falą moich szyków.

Aż mi o jasnym wyprawili świcie

Najstarszych z wojska swego tysiączników,

Prosząc o pokój i o ziemi bryłę

Taką, że ledwo dla nich — na mogiłę.

XXII

Ja wtedy, pod lwią skórą rudozłotą