I coraz bardziej jawić się płomienna.

Więc potem, kiedy ległem na wezgłowie,

Cała mi w oczach ognista Gehenna

Błysnęła ciągle piorunami pruta,

Ciemna, czerwona parami jak huta.

XXV

Na piersiach darłem skórzane odzienie,

Ale do łoża byłem jak przykuty.

Wtem ona weszła w te straszne płomienie

Jak duch tęczami różnymi osnuty,