Za ksiądza70 i za szlachcica.

Gdyby znów nocne pojawy,

Ten Chrystus strasznej bladości,

Z dziurami na wylot w kości,

Ubiczowany i krwawy,

Jak kometa, co z podróży

Powraca, pokazał miecze

We krwi, co z grobów się kurzy

I po mogilniku ciecze.

I odleciał z tymi mgłami,