I w słoneczne się ognie roztrzaśnie;

A brwi zmarszczy na czole, to zgaśnie

Jako węgiel pod wodą i syknie;

A gdy rękę podniesie, świat zniknie

I nie będzie ani mnie, ani ciebie,

Tylko ciemność i sam Pan Bóg na niebie.

I któż jesteś ty, gwałtowny goimie?

I któż jesteś ty, chrześcianinie?

Że chcesz Bogiem być judzkiej dziewczynie

Jak ten drugi, co w Jerozolimie,