Jezu! Jezu!
Wchodzi Kosakowski, wiodąc Księdza Marka w ubiorze mszalnym z monstrancyą — w głębi pokazują się zbrojne tłumy konfederatów ze sztandarami.
KSIĄDZ MAREK
Kto tu krzyczy,
Kto tu z jękiem woła Pana?
STAROŚCIC
Moje serce, moja rana
Bolesne usta otwiera,
Jęcząc w śmierci i w tęsknocie.