Jak złote, wielkie księżyce,
Ciągnące ku pożarowi,
Ból i strach mię przejął mrowi;
I przysięgłem, furyą zdjęty,
Że choć sam, chociaż wyklęty,
Zbawię go albo tu zginę.
A tę żydowską dziewczynę
Będę trzymał w mojej mocy,
Porwę i gdzieś w czarnym jarze
Zrobię z nią, co Pan Bóg każe.