Kazał w szpitalu podpalić.

Szpital jak ogniste serce

Bijące w dymu szatanie

Już pękł i zaczął się walić

I pokazał na tapczanie

Wskroś, przez otworzone deski,

Trup zielony i niebieski

W trwodze oddający ducha.

Potem się ta zawierucha

Skier, ogni, dymów gorących