A kule jak srebrne gwiazdy,
A bomby nad nimi w górze
Jako płomieniste róże,
A wystrzelone harmaty,
Jeszcze do góry dymiące,
Jak z ogniów siarczanych kwiaty,
A podkowy koniów jak miesiące!
Nu, ja tak patrząc z mogiłek
Na te ognie, na tę krew,
Zmarszczyła na czole brew,