Szwadrony w zbrojach nieznanych,

Po obłokach malowanych

Idące truchtem i cwałem;

A jak wczora sam widziałem,

Będąc na straży w mieścinie,

Pana, naszego obrońcę,

Co siedmiomieczowe słońce

Na serca jasnym rubinie

Zapaliwszy, stał na chmurach.

I nie sam świadczę o cudzie,