A przyjaciele go śledzą,

Musi, kawałek podany

Jak złodziej chować w łachmany,

Kryć się z tym, że przez obrożę

I gardło (o! jasne nieba! )

Tego żebrackiego chleba

Ten nędzarz przełknąć nie może.

A zaś owych karmicieli

Służba twoja srogo karze,

Kijem biją twoje straże.