Całe w słonecznych opalach

I otrząsły je na falach,

Myśleliśmy, że fale je rodzą...

Wtem bliżej... ujrzały wzroki

Wyraźniej, już nie obłoki,

Już nie skrzydła, nie trytony,

Ale jakieś Babilony,

Idące po złotej ziemi

Z chorągwiami ognistymi...

Wtenczas spostrzegły i żebra