Na próżno chciałbym wyrazy odmienić,

Bo zazdrość o słów nie myśli ozdobie.

Cóż to za portret? O! Dziewczyno sroga!

Cóż to za portret ręka twoja pieści?

Któż to jest? Powiedz, kto to jest, na Boga!...

Ach, nie powiadaj! Dosyć już boleści...

Dość, że go twoja biała ręka trzyma,

Że nim jak różą zerwaną kołysze,

Ach, dosyć dla mnie, że widzę oczyma,

Niechaj przynajmniej z twoich ust nie słyszę.