Ja mieczem ognistym anioła

Wśród księgi wspomnienia zaginam tę kartę,

Co o krew woła.

Hymn anioła

Gdzie kilka palm pustyni, gdzie wrące powietrze

Drży przebiegane falą żółtawą płomyków,

Tam ja byłem na spiekłym urodzony wietrze,

Tam jak szakal pilnuję gryzących się szyków.

A kiedy trupami pustynię pokryją,

Nim księżyc się w niebie wyśrebrzy dwa razy,