Szakale nocami pieśń sławy im wyją,

Ja mszczę się umarłych — jam anioł zarazy60,

I lecę ich żony zabijać i dzieci,

Ażeby niedługo umarłych płakały.

A moje skrzydło krwi plamami świeci,

Ani ich w morza opłucze kryształy.

I lecę miasta zamieniać w pustynie;

A w miastach ludzie czują, że ja lecę

W srebrnobłękitnej — w nadpowietrznej rzece,

Co nad krętymi ulicami płynie.