A ta jaskółka nie skona?

O nie... to chata Santona65

Na gzymsów zawisła szczycie.

Posępna wokoło cisza...

Przed chatą postać derwisza

W nieba skreślona błękicie,

Jako posąg nieruchoma...

Modli się... depcąc świątynie”.

Lambro marzył... a w twarzy zgryzota widoma

Czerni się i łza wstydu po licach mu płynie.