Patrzał w anioła zemsty, w anioła zarazy,

I oba stali cicho — posępnie jak głazy,

I w ich postawach ogień potępieńców bladnie.

„Gdy cały kraj powstanie, ta chata upadnie” —

Rzekli... i okręt płynął na błękitne morze.

„Tam z dala okryta mgłami

Turków stolica w Bosforze.

Tysiące gmachów — meczetów

I tysiące minaretów

Jakby złotymi głoskami