Tak że nie widzę nic, prócz myśli własnych...

O męka! męka z tych obrazów jasnych

W ciemność myślenia nagle wpaść oczyma!

O jak głęboko pośród myśli tłumu

Wzrok mój zabiega — jeszcze dna nie trzyma,

To wzrok ocknienia... to promień rozumu

Budzi się z marzeń piekielnych rozkuty...”

Tu korsarz zamilkł — sam w sobie zamknięty,

Długo na łożu leżał rozciągnięty,

Potem się zerwał, krzyknął: „Jam otruty”.