X
Zrazu się wahał i myśli przędziwa
Żadnymi na jaw nie śmiał wydać słowy;
Jakby się lękał, aby śmierć skwapliwa
Nie rozwiązała w pół zaczętej mowy;
I widać było, jak na jego czole
Ze snu chmurami łamały się bole.
Chwyta za sztylet złotem wybijany,
A tak był drzący, że go ledwo dźwignął;
I krwi gwałtownym rozigraniem chwiany,