Nad bladym paziem dłoń wzniesioną trzyma.

Palił się cały — potem cały stygnął,

Żelazo z dźwiękiem padło na podłogę.

„Paź błękitnymi ściga mię oczyma,

On ma twarz Idy — zabić go nie mogę!

Idź w świat — tam ludzie wszyscy ciebie godni,

Obłudą w serca wkradaj się tajemnie;

Ty się ode mnie nauczyłeś zbrodni,

Na Boga, szczęścia nie ucz się ode mnie.

Idź — weź te złoto... może nim zapłacisz