Dał samobójczą myśl, ta wykarmiona

Rosła jak bujne głuszące rośliny,

Stała się zmysłem duszy — rozkwitała.

Czekałem tylko szczęśliwej godziny,

A wtenczas dusza rozwiązana z ciała

Mogłaby skończyć pasmo wyobrażeń

Uczuciem dumy i śmiercią bez marzeń.

Wtenczas koło mnie stałyby wokoło

Z grobów wezwane dawnych druhów twarze.

Z uśmiechem gorzkim odwróciłbym czoło,