Większym cierpieniem i bolem dogonił.

Skoro w komnaty dzień przeniknął jasny,

Lambro krew ujrzał, stał nad martwym ciałem

I rzekł: „Sztyletu głowicę poznałem.

To jam go zabił, to mój sztylet własny.

Boże! czyż w świecie byłem tak splątany

Z tym tłumem ludzi, że nawet samotny

Umrzeć nie mogę? ale w tłum wmięszany

Konam — i ludzie koło mnie padają

Jak oberwany z drzewa liść stokrotny.