Włos uwolniony sypał się po ziemi

Ze smutnym szmerem i dokoła twarzy

Kładł się w tysiączne pierścienie rozwity.

Okropny widok! Ta krew, co się warzy,

Co poplamiła jej szat aksamity,

Na twarzy smutek i miękka omdlałość,

I przezroczysta alabastru białość;

Kilka uwiędłych kwiatów w martwej dłoni

Trzyma na piersiach — a drugą dłoń dała

Jak spiące dziecko za węzgłowie skroni,