Siadł nad cichymi morza zwierciadłami.

Morze się lśniło ciemno-lazurowe,

Złociste słońcem — osrebrzone mgłami;

I wiatr po żaglach okrętowych szumiał.

Korsarz na łonie złożył Idy zwłoki

I długo z martwą rozstać się nie umiał.

To patrzał w odmęt ciemny i głęboki,

To na jej lice zwracał smutne oczy;

A wiatr mu ranny przesłaniał oblicze

Mgłą rozwiewaną jej długich warkoczy;