Wtenczas czuł włosa wonie tajemnicze

I dumał długo cichym wspomnień żalem,

Ani go zmarłej twarz raziła zbladła.

Na płeć jej, niegdyś płonącą koralem,

Śmierć bledsze barwy, ale piękne kładła.

Widząc jej kształty, zda się, że upadła

W uściski Lambra zachwyceniem żywa;

I tylko drząca tuli się do łona,

O nadto skore rozstanie lękliwa.

Zda się, że szumem morza przerażona,