Jak się krąg fali złamanej rozszerzył;

Patrzał, jak odmęt zrastał się rozbity,

A martwe ciało, na poły widome,

Na pół morskimi przykryte błękity,

Wzruszonej morza fali się broniło,

Łamiąc się w kształty życiem nieruchome;

I utonęło pod morza mogiłą.

A Lambro... on był szatanem — czy głazem?

Lambro schylony nad takim obrazem

Śmiech miał na licach, wesołość na czole.