Ten śmiech, ustami wydany blademi,

To były trucizn wracające bole,

Był to śmiech Lambra — ostatni na ziemi.

XVIII

Lambro milczący usiadł na dywanie,

Cały się mroczył i bladnął, i gasnął.

A potem głośno w obie dłonie klasnął,

Wnet stary majtek wbiegł na zawołanie.

Lambro rzekł: „Majtku, niech pop okrętowy

Zapali lampy jak o wielkim święcie;