Barwą uwiędłą — lecz szum ich zasmuca!

Wolę, niech moją łodzią fala rzuca,

Niechaj mi wzgardą za wzgardę odpłaca.

Morze — to wielka mogiła stworzenia,

Dumającemu na niej myśli płyną.

Nieraz na fali umieram z pragnienia

Jak obciążony Tantalową winą,

I mogę niebo przeklinać — i morze.

Usłałem sobie rozwahane łoże,

Co mi piastunki daje kołysanie;