Bo spać nie mogłem na ziemi — a teraz

Często mię zorza śpiącego zastanie

I nie obudzi skrawym światłem — nieraz

Działo mi dając ranne powitanie

Zbudzić nie może — często sen przedłużę,

Aby w tym życiu żyć jak najmniej — nie snem.

Dziś nieszczęściami są mi niebios burze,

Lina zerwana ujęciem niewczesnem29;

Mam jeszcze czucie... bo dziś mię rozczula,

I łzy mam w oku, gdy rozryje kula