Maszt, z którym długie przebiegałem drogi,

Wycięty z rosłej Epiru30 topoli,

Co mi rodzinne wspominał rozłogi31;

Lecz gdy mrą majtki, wtenczas po niewoli

Na moich ustach błyszczy uśmiech dziki,

Jak gdybym szydził, że niezręczni byli

Śmierci uniknąć — a ci ludzie żyli

Ze mną przez długie lata trosk, cierpienia,

Jak krwi tygrysy — druhy — niewolniki...

Ostatnia miłość, miłość przywyknienia,