Po wierzchu fali szedł ptasimi loty,

I coraz bliższy fregaty sułtana,

Nie bacząc niby, pod srogimi kary44

Wzbronione łodziom granice przechodzi.

Nie śmieli strzelać strzegące janczary

I od płynących zdrady się nie bali;

Bo w tej złocisto malowanej łodzi

Ujrzeli postać dziewicy — i głośno

Śmiejąc się wszyscy — wszyscy przeklinali

Szatę turecką — zamkniętą — zazdrośną,