Kryjąc zmięszanie — silnie w lutnię dzwonił,

Ręką przez wszystkie struny przeprowadził.

Obejrzał koło Greków... myśli czyta.

Zaśmiał się gorzko — rzucił wzgardy okiem

I wyszedł... Za nim śpiesznym wyszła krokiem

Jakaś Greczynka zasłoną okryta.

Może ciekawa pieśni tajemnicy

Za odchodzącym paziem zawołała?

Potem z nim długo — długo rozmawiała

Na ośrebrzonej księżycem ulicy.